X


Każdy jest innym i nikt sobą samym.

Zatem empiryzm racjonalny
- to zmys�owe postrzegalne procesy, ale pozostaj�ce w takim zwi�zku, kt�ry mo�na
uj�� tylko w my�leniu. Je�li zestawimy te listy z rozpraw� Goethego pt. "Der
Versuch als Vermittler von Subjekt und Objekt", to w powy�szej teorii odnajdziemy
konsekwentnie dalszy ich ci�g.
W przyrodzie nieorganicznej widzimy wi�c w ca�ej pe�ni ten og�lny stosunek,
kt�ry ustalili�my pomi�dzy do�wiadczeniem a nauk�. Zwyk�e do�wiadczenie jest tylko
po�ow� rzeczywisto�ci. Naszym zmys�om przejawia si� w�a�nie tylko ta po�owa.
Do�wiadczenie, kt�re jest tylko "zjawiskiem dla zmys��w/ podnosi duch do roli
swojego w�asnego zjawiska. Widzimy jak w tej dziedzinie mo�na si� wznie� do rzeczy
zdzia�anych do dzia�aj�cych. Duch nasz przyst�puj�c do rzeczy zdzia�anych
odnajduje w nich czynnik dzia�aj�cy.
Ka�dy pogl�d mo�e nam dopiero wtedy przynie�� naukowe zadowolenie, je�li nas
prowadzi w pewn� zamkni�t� ca�o��. Tymczasem przyroda nieorganiczna nigdzie nie
okazuje si� zamkni�ta i nigdzie nie wyst�puje jako indywidualna ca�o��. Ka�dy
proces wskazuje nam zawsze na jaki� inny, od kt�rego jest uzale�niony; ten zn�w
wskazuje na jaki� trzeci itd. Gdzie� jest kres tego? Przyroda nieorganiczna
nigdzie nie dochodzi do indywidualno�ci. Czym� zamkni�tym w sobie staje si� ona
dopiero w swej powszechnej ca�o�ci. Aby wi�c doj�� do tej ca�o�ci, musimy d��y� do
poj�cia wszechog�u przyrody nieorganicznej jako jednego systemu. Systemem takim
jest kosmos.
G��bokie zrozumienie kosmosu jest calem i idea�em nieorganicznych nauk
przyrodniczych. Wszelkie d��enia naukowe, kt�re nie zmierzaj� do tego celu, mog�
by� tylko przygotowaniem, tylko cz�stk�, ale nie ca�o�ci� sam�.
16. Przyroda organiczna.
Nauka przez d�ugi czas nie zajmowa�a si� w og�le przyrod� organiczn�. Uwa�a�a
ona, �e jej metody nie wystarczaj� do tego, aby poj�� �ycie i jego przejawy.
S�dzi�a nawet, �e tu ko�czy si� wszelka prawid�owo��, jak� jeszcze mo�na
zaobserwowa� w przyrodzie nieorganicznej. Odno�nie do �wiata nieorganicznego
godzono si� na to, �e pewne zjawisko staje si� dla nas zrozumia�e dopiero wtedy,
gdy poznamy naturalne warunki jego powstawania; tu za� po prostu zaprzeczono temu.
Wyobra�ono sobie, �e organizm jest urz�dzony celowo wedle pewnego planu stw�rcy.
Ka�dy narz�d mia� mie� swoje przeznaczenie; wszelkie pytania mog�yby tu dotyczy�
jednej rzeczy: jaki cel ma ten czy �w narz�d, po co jest to, a po co tamto? Je�li
w �wiecie przyrody nieorganicznej poszukiwano warunk�w powstawania ka�dej rzeczy,
to w stosunku do przejaw�w �ycia uwa�ano to za rzecz zupe�nie oboj�tn� i
przyk�adano g��wn� wag� do przeznaczenia danej rzeczy. W stosunku do proces�w
�yciowych nie pytano o ich naturalne przyczyny /jak si� to czyni przy zjawiskach
fizykalnych/, tylko uwa�ano, �e trzeba je przypisywa� jakiej� osobliwej sile
�yciowej. Wszystko co si� dzieje w organizmie wyobra�ano sobie jako produkt tej
si�y, kt�ra po prostu nie liczy si� z innymi prawami przyrody. A� do pocz�tk�w
dziewi�tnastego stulecia nauka w og�le nie wiedzia�a co pocz�� z organizmami.
Dzia�alno�� sw� ogranicza�a ona jedynie do �wiata przyrody nieorganicznej.
Tym sposobem - nie szukaj�c prawid�owo�ci przyrody organicznej w naturze jej
przedmiot�w, tylko w my�lach, kt�rymi kierowa� si� stw�rca przy jej stwarzaniu -
odcinano sobie w og�le drog� do wszelkiej mo�liwo�ci jakiegokolwiek zrozumienia
tej przyrody. Bo jakim sposobem ma mnie si� objawi� ta my�l? Jestem przecie�
ograniczony do tego co mam przed sob�. Je�li ono samo nie ods�oni mi swych praw w
granicach mojego my�lenia, to na tym ko�czy si� wszelka moja nauka. O odgadywaniu
plan�w, kt�re �ywi�a jaka� istota istniej�ca poza mn� - nie mo�e by� w naukowym
znaczeniu �adnej mowy.
Jeszcze u schy�ku osiemnastego stulecia panowa� og�lnie taki pogl�d, �e naukowe
wyja�nienie zjawisk �yciowych jest w og�le niemo�liwe w tym znaczeniu, w jakim np.
fizyka jest nauk� t�umacz�c� zjawiska przyrody. Kant pr�bowa� nawet stworzy�
filozoficzne uzasadnienie dla tego pogl�du. Rozs�dek nasz uwa�a� on mianowicie za
tak� czynno��, kt�ra mo�e zmierza� tylko od szczeg��w do rzeczy og�lnych.
Rozs�dek ma przed sob� szereg szczeg��w, r�ne "poszczeg�lne rzeczy" i z nich
wyci�ga swoje og�lne prawa. Ten rodzaj my�lenia nazywa Kant dyskursywnym i uwa�a
go jedynie w�a�ciwy cz�owiekowi. Wedle jego pogl�du mo�emy co� wiedzie� tylko o
takich rzeczach, gdzie szczeg� sam w sobie jest zupe�nie bez poj�ciowy, a my
tylko podci�gamy go pod pewne abstrakcyjne poj�cia. Ot� w �wiecie organizm�w nie
stwierdzi� Kant tego warunku. Tu poszczeg�lne zjawisko zdradza celowe, a potem
poj�ciowe urz�dzenie. Szczeg� zawiera tu w sobie wyra�ne �lady poj�cia, a zdaniem
Kanta cz�owiek w�a�nie nie posiada �adnych mo�liwo�ci pojmowania takich rzeczy.
Zrozumie� co� mo�emy jego zdaniem tylko tam, gdzie poj�cie i poszczeg�lna rzecz s�
roz��czne; poj�cie jest czym� og�lnym, a rzecz przedstawia si� jako szczeg�. Nie
pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko u pod�o�a naszej obserwacji organizm�w
umie�ci� ide� celowo�ci, to znaczy traktowa� �ywe istoty tak, jak gdyby podstaw�
ich istnienia by� czyich� zamiar�w. Tu Kant uzasadni� wi�c nie naukowo�� w spos�b
niejako naukowy.
Natomiast Goethe podni�s� stanowczy protest przeciwko tak nie naukowemu
post�powaniu. Nigdy nie m�g� on zgodzi� si� na to, dlaczego nasze my�lenie ma nie
wystarcza� do tego, aby odno�nie do jakiego� narz�du �ywej istoty pyta� o jego
pochodzenie zamiast tylko o jego cel. Le�a�o to ju� w jego naturze wiod�cej go
stale do postrzegania ka�dej istoty w jej wewn�trznej doskona�o�ci. Wy��czne
interesowanie si� zewn�trzn� celowo�ci� danego narz�du, to znaczy jego po�ytkiem
dla jakich� innych cel�w wydawa�o mu si� nie naukowym punktem widzenia. Bo co to
ma wsp�lnego z wewn�trzn� istot� danej rzeczy? Goethe nigdy nie pyta, do czego
s�u�y dana rzecz; pyta on zawsze o jej rozw�j. Przedmiot nie jest dla niego czym�
zako�czonym w sobie. Chce on rozwa�a� jego stawanie si�, aby st�d pozna� jego
pochodzenie. Spinoza poci�gn�� go szczeg�lnie tym, �e nie uznawa� zewn�trznej
celowo�ci organizm�w i ich narz�d�w. Dla poznania przyrody organicznej wymaga�
Goethe takiej metody, kt�ra by�aby naukow� dok�adnie w tym samym znaczeniu, co
metoda przyrodoznawstwa nieorganicznego.
Zrozumienie potrzeby takiej metody zawsze si� pojawi�o w naukach przyrodniczych,
wprawdzie nie w tak genialny spos�b jak u Goethego, jednak�e z niemniejsz�

Tematy